środa, 30 marca 2016

Manicure japoński czyli jak zapuściłam naturalne paznokcie

W internecie manicure japoński opisywany jest w samych superlatywach, więc postanowiłam sama spróbować.
Zabieg ten polega na wmasowaniu odżywczej pasty w płytkę paznokcia. W skład pasty wchodzi:
  1. pyłek pszczeli 
  2. keratyna
  3. witamina A i E 
  4. krzemionka z morza japońskiego.


Następnie zabezpiecza się ją wcierając puder, którego zadaniem jest uniemożliwienie spłukania składników zawartych w paście. Powyższe składniki, które zostają pieczołowicie wmasowane w płytkę paznokcia nie tylko nawilżają, ale także sprawiają, że paznokcie wyglądają niesamowicie zdrowo! Dodatkowym efektem tego zabiegu jest wysoki naturalny połysk, który utrzymuje się na płytce paznokcia około dwóch tygodni. Celem zabiegu jest odżywienie, regeneracja i wzmocnienie słabych, rozdwajających się i łamliwych paznokci.   
Wskazania:  
  • paznokcie zniszczone (np. detergentami)
  • paznokcie suche i matowe 
  • paznokcie o nierównej płytce paznokcia 
  • kruche i łamliwe paznokcie 
  • paznokcie rozdwajające się.   
Jak często trzeba powtarzać
Efekty zabiegu widać już po pierwszym manicurze. Jednak wykonywanie tego manikiuru seriami (3 - 4 zabiegi co ok. 2 tygodnie) gwarantuje przedłużenie efektu i bardzo dobrą kondycję paznokci. Takie serie poleca się zwłaszcza paznokciom zniszczonym przez czynniki zewnętrzne, wymagającym regeneracji i wzmocnienia. Warto dodać, że zabieg przeznaczony jest również dla mężczyzn. 


Moje doświadczenia
 
Moje paznokcie miały tendencję do pękania i łamania się po bokach. Trudno było o ich równą długość a ręce to wizytówka kobiety. Zdecydowałam się na serię 3 zabiegów. Za każdym razem poświeciłam ok godzinę i zapłaciłam 40 zł. Moje odczucia podczas wykonywania mi manikiuru były przyjemne.
Już po pierwszym zabiegu paznokcie były pięknie lśniące, gładkie i jakby grubsze. Zapragnęłam więcej i zdecydowałam się na całą serię czyli 3 zabiegi. 
Efekt utrzymał się 3 miesiące od ostatniego zabiegu Żaden paznokieć nie pękł ani nie złamał się  w tym czasie. Uzyskałam również żądaną przeze mnie długość. Nie były już teraz tak gładkie i błyszczące jak po wyjściu z salonu kosmetycznego, co jest zrozumiałe, gdyż odrosły. Niestety gra w kręgle blisko 10 kilogramową kulą nie pozostała bez znaczenia dla moich długich wówczas paznokci. Tego wieczoru poszedł kciuk a za tydzień wskazujący. Po obcięciu pozostała część, która odrosła i nie była wzmacniana manikiurem japońskim. Myślę, że warto byłoby wówczas zrobić zabieg "przypominający".
Ogólnie rzecz biorąc zabieg polecam wykonać choćby jeden raz. W moim przypadku wpłynęło to na lepszy wygląd paznokci w obecnym czasie.



paznokcie po felernym złamaniu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz